2014, 2015 &TRAINING PLANS 4 2016

21 / 02 / 2016

SONY DSC

Ostatnio byłam zapytana w wywiadzie dla audycji Rozbiegani w radiowej Czwórce o moje plany startowe na ten rok. (tutaj właśnie możecie odsłuchac całosc) Ograniczony czas antenowy nie pozwolił mi na opisanie wszystkiego, zatem teraz zdradzę o wiele więcej. Planowałam ten post zrobic krótkim podsumowaniem tego w czym i gdzie planuje start-owac w 2016 roku,  ale jednak  zamienił się w obszerny tekst sumujący moje ostatnie dwa lata. Nie wiem jak to się stało, ale myśli same zaczęły iśc w inna stronę ? Przygotujcie się zatem na jakieś 10 minut i mam nadzieje, że nie skończycie w połowie. ✌?

SONY DSC

Dwa poprzednie lata nauczyły mnie, że nie ma co trzymac sie kurczowo planów, bo nigdy nie wiadomo co może się zdarzyc. 2014 był rokiem kiedy to zaczełam starty w biegach warszawskich. Tutaj jak na świeżaka mogę dumnie powiedziec ukończyłam 2014 z b.dobrymi wynikami, zatem miałam duże postanowienie na podbicie 2015! z jeszcze lepszymi czasami. Tak, tak należałam do tych osób, które patrzą na wynik i tylko on się liczył, bo dobry wynik to pełen sukces, prawda?!  Moje myślenie już się zmieniło, ale to dalej…

Życie bywa przewrotne i moja głowa również ?✌ Z początkiem roku 2015 miałam okazje trenowac tajski boks jak i crossfit, ten etap trwał ok 4 m-ce, podczas których moje bieganie ograniczało się do raz/max 2 razy w tygodniu. Mój tydzień treningowy wyglądał tak – 3 razy w tyg crossfit, 2 razy tajski, bo na więcej nie starczało czasu a pamiętam chciałam więcej!!!  pokochałam ten rodzaj morderczego wysiłku i uświadomiłam sobie, że przekraczanie swoich granic komfortu nigdy się nie kończy. Miałam wówczas przyjemnośc trenowania z piekielnie dobrym trenerem Grzegorzem Sobieszek w Academia Gorila, który jest znany, że wyciska z człowieka wszystko i chce się więcej. Takie prawdziwe czary mary, uzależniające strasznie! Oczywiście ten kto spróbował crossfitu lub tajskiego boksu wie, że pierwsze tygodnie to siniak za sinikiem, ból całego ciała, chodzenie jak robot, odczuwanie każdego mięśnia. Dopiero w tej chwili mogę sobie powiedziec, że za dużo wymagałam od siebie chcąc wszystkiego spróbowac i przy okazji osiągac dobre wyniki w bieganiu! no nie da się! ale sama musiałam do tego dojrzec. Pierwsze starty w 2015 roku w biegach warszawskich nie były dla mnie dobre, tzn. wyniki dla mnie nie były satysfakcjonujące. Wybicie z rytmu biegowego przez crossfit, tajski boks to nie wszystko – przeprowadzka, nawał pracy, stres, co rusz problemy zdrowotne –  naciągnięcia, bóle brzucha, bóle stopy nie pomagały w systematycznym bieganiu i trenowaniu. Taki mój mały armagedon trwał do końca roku 2015. I chyba nic się nie dzieje bez powodu moi drodzy. Ten czas kiedy człowiekowi kumulują się problemy musi przeciez sie kiedyś skonczyc – ja wreszcie wybuchłam i totalnie opadłam z sił. Zapewne ten kto mnie obserwuje jest troche w szoku, bo przecież jak to?! Zawsze jakieś zdj z treningu, z biegania, czyli tak wzorowo/idealnie. Tak, tak to wszystko nadal było ale nie było tam mojego serca, robiłam to wszystko odruchowo. Po prostu musiałam wyluzowac głowę, odpocząc, naładowac akumulatory, zastanowic się, pozadawac sobie pytania: po co to wszystko, dla kogo to wszystko i czy naprawdę lubię biegac, czy robię to dla poklasku? …mnie było i jest cholernie trudne odpuszczac, ale też zaakceptowac, że nie dam rady. Tak właśnie było z bieganiem. 2015 rok był to czas poznawania siebie i swoich ograniczeń, np. takich że dystans maratonu nie jest dla mnie. Wiem już teraz doskonale, że na chwilę obecną moim max-em wytrzymałościowym jest półmaraton. Za bardzo lubię inne aktywności, abym na rzecz biegania z nich odpuściła, a znam siebie. Przygotowując się do czegoś robię to na 100% nie umiem tak na pół gwizdka wystartowac i przypuszczam, iż maraton byłby zapewne moim numerem jeden przez ok 3 m-ce. Ograniczenia ograniczeniami ale czas na coś przyjemniejszego, czyli to co naprawdę daje mi kopa.??? Zajęcia w których to siła i wytrzymałośc gra główne skrzypce. Wiem już, że znajdę to wszystko w każdym box-ie crossfit-owym, na tajskim boksie, ale też na zajęciach Bartka i Pawła w Academia Gorila do którego chodzę ponad rok. Te miejsca nigdy nie zawiodą, bo człowiek wychodzi z nich w pełni zmordowany i usatysfakcjonowany. ??

Rozpisałam się o tym 2015 a 2016 to tez rok pełen planów, które bardziej oscyluje przy mojej stronie, nowych projektach, kolaboracjach a mniej na treningu. Mam nadzieje, że zdrowie pozwoli i podejdę do startu w kwietniowym półmaratonie jak i pobiegnę na Orlenie, planuje jeszcze w czerwcu zaliczyć 10 km’owy bieg i przypuszczam, że właśnie tym zakończę starty w tego typu imprezach. Chodzi mi po głowie któryś ze Spartan Race lub Runmageddon, bo przecież przydałoby się sprawdzić tą swoją siłę i wytrzymałość, którą buduje cały czas  ??? ale to na spokojnie, zobaczymy jak to wszystko wyjdzie w praniu. ?

ps. ekipa ze zdjęcia to oczywiście: Kalendarz Sportowy od Dominiki Cudy do kupienia na  www.oneyearfund.org – pamiętajcie, że kupując ten kalendarz możecie wesprzeć sportowo utalentowane dzieciaki    ?✌/ gwiazdkowe skarpetki od Ugly Socks / miętowa bluza Sinsay / fotki wykonała bezbłędnie jak zawsze Ewa Goska

RELATED POSTS